Ta witryna wykorzystuje pliki cookies by zarządzać sesją użytkownika. Cookies używane są także do monitorowania statystyk strony, oraz zarządzania reklamami.
W kazdej chwili możesz wyłączyć cookies. Wyłączenie ciasteczek może spowodować nieprawidłowe działanie witryny. Więcej w naszej polityce prywatności.

Artykuł:

Próba ognia. Spotkanie z sobą

Napisany przez Manor House SPA**** - Pałac Odrowążów*****, dnia 2015-07-21 14:53:25

Mistyczne zakątki, romantyczne zaułki. Baszta i Wyspa Miłości. Miejsca mocy. Żywa woda w basenie i terapie, po których stajesz na nogi.

Od progu czujesz, że w Manor House cię kochają! Zabytkowy, XV-wieczny pałac Odrowążów w Chlewiskach koło Szydłowca widział niejedno. Najpierw w tym miejscu był rycerski dwór. Potem na częściowo sztucznie usypanym wzgórzu Odrowążowie wznieśli murowany zamek. Bywał tam święty Jacek Odrowąż, ten sam, który, jak głosi legenda, karmił biednych pierogami własnego wyrobu. Imponująca posiadłość należała do wielu rodów. W czasie II wojny światowej stacjonowali w gminie Chlewiska żołnierze majora Hubala. Łatwo się domyślić, że po zakończeniu wojny zamek niszczał. Dziś znów jest oazą luksusu.

Po pałacowym ogrodzie można włóczyć się rano boso i w nocnej koszuli. Nikt się nie zdziwi. Bo w tym miejscu nikt nie dziwi się niczemu, co ma związek z bliskością natury. Kto chce, przytula się do drzew. Są tacy, których nie można wyciągnąć z łaźni rzymskich. Inni tylko by pływali – to jedyny taki basen w Polsce: bezchlorowy, ożywiony wodą Grandera. O tej wodzie wszyscy tu opowiadają z entuzjazmem. Dzięki procesowi biotechnicznemu zwykła woda znów staje się żywa, pozbawiona skażeń, odzyskuje pierwotną energię z czasów, kiedy na ziemi nie było żadnych zanieczyszczeń. – Przeprowadzono kiedyś doświadczenie. Do dwóch pojemników wlano wodę, ale do jednej miło przemawiano, a na drugą cały czas ktoś krzyczał – opowiada Małgosia Przydacka, szefowa SPA, zwanego tu Holistyczną Akademią „Alchemia Zdrowia”. – Kiedy później zamrożono obydwa pojemniki, struktura cząsteczek pierwszej wody była regularna. Drugiej chaotyczna. To tylko kolejny dowód na to, że wszyscy jesteśmy zbiorem atomów, na który wpływ ma wszystko, co dzieje się dookoła.

Na szczęście w Manor House nie tylko woda jest dobrze ułożona. Każdy, kto tu pracuje, rozumie, że człowiek jest całością. A w związku z tym trzeba w każdej terapii podejść do niego w czterech wymiarach: fizycznym, emocjonalnym, mentalnym i duchowym. Stąd też koncepcja Holistycznej Akademii, która nie proponuje gościom wyłącznie drogich zabiegów wykonywanych równie drogimi aparatami. W Akademii stawia się przede wszystkim na detoksykację, odkwaszanie organizmu, naukę prawidłowego oddychania, właściwy, leczący dotyk. Można się nim delektować przy  zabiegach z refleksologii, terapii czaszkowo-krzyżowej oraz klasycznych masażach, za które terapeuta, pan Andrzej, powinien dostać nagrodę „Boskich rąk”. W jego gabinecie od progu relaksuje lekko orientalny zapach. Pod głowę dostaję małą poduszkę wypełnioną gryką. A potem już tylko rozmyślam, co by tu zrobić, żeby stąd nie wyjść do wieczora. Mówię mu o tym, a on się śmieje i zaprasza na jutro. Przy okazji zachęca do nauki wodnego golfa i sesji w ogniu. Bo prócz leczącego dotyku prowadzi chętnych przez żar. I jeszcze nikt się nigdy nie sparzył! – Firewalking to jedna z naszych propozycji dla osób, które chcą przeżyć głębokie spotkanie z samym sobą – tłumaczy z pasją. – Każdy, kto przeszedł próbę ognia, odkrywa własne wnętrze na nowo.


Miejsce, gdzie goście biegają przez ogień, sąsiaduje z Kamiennym Kręgiem Mocy. To tu znany radiesteta, Leszek Matela, wykrył promieniowanie o mocy 30 tys. jednostek w skali Bovisa: gdy nie mamy siły, natura proponuje darmowe ładowanie. I nie ma gościa, który nie szedłby posiedzieć w Kamiennym Kręgu, a potem nie wrócił w podskokach do piramidy Horusa. Skonstruowano ją zgodnie z regułami tworzenia miejsc, w których nasze tkanki i narządy regenerują się, wzrasta życiowa energia. – I koniecznie trzeba odwiedzić Witalną Wioskę – zachęcają terapeuci i prowadzą do chat, w których skryły się sauna, ruska bania i pomieszczenia, gdzie można się solidnie wygrzać. A później wybiczować brzozowymi witkami, by na koniec na chwilę stracić oddech w beczce z lodowatą wodą.– Albo zimą zrobić orła na śniegu – dorzucają bywalcy tego magicznego miejsca. – Zimą przejście przez ścieżkę w Witalnej Wiosce, gdzie na zmianę jest ciepło i zimno, to ekstremalne przeżycie. Nie dość, że daje energetycznego kopa, to na długo nie pozwala o sobie zapomnieć – zapewniają, gdy wracamy przez urzekający park do hotelowej restauracji, raju wegan i alergików. Po kolacji Małgosia Przydacka tłumaczy filozofię Holistycznej Akademii. – Wszystkim, którzy przyjechali do nas zadbać o ciało i duszę, wyjaśniamy, jak ważny jest kręgosłup. Na nic zda się upiększanie twarzy, jeśli zapomnimy o naszej osi życia, podstawie, na której opiera się całe ciało. Dlatego sprowadziliśmy aparat BMS, którego stosowanie nie ma żadnych skutków ubocznych. Za to powoduje stymulację neuromięśniową. A to z kolei korzystnie wpływa na wszystkie układy ciała, zmniejszenie tkanki tłuszczowej i cellulitu – mówi. – Tylko u nas są zabiegi bańki próżniowej na twarz, stosowanie fal milimetrowych, które przywracają zdrowie komórkom, kąpiele żywiczne – dla wygody gości – przeprowadzane w ich pokojach.


Goście i terapeuci kompleksu pałacowo-ogrodowego Manor House SPA żałują, że nie mogłam poznać prezeski Grażyny Wrony, właścicielki tego niezwykłego miejsca. Uduchowionej wizjonerki, która jeździ po świecie i przywozi do Chlewisk nowości z kosmetyki, medycyny, natury… Co chwilę coś zmienia, upiększa. Klimat, jaki tworzy, udziela się wszystkim. Nawet duchom, które czasem przemykają się po korytarzach. Są energetyczne jak nigdzie indziej! Bywa, że robią psikusy i przestawiają naczynia w hotelowej restauracji. – Jeden nocował ze mną w pałacu, gdy akurat nie było żadnych gości – wspomina Dorota Tokarska, szefowa marketingu. – Coś mi skrzypiało nad głową i skrzypiało. Trochę zdziwiona zastanawiałam się, czemu w środku nocy ktoś jeszcze spaceruje, zamiast spać. Rano się wyjaśniło: byłam sama, a duchy przecież nie śpią – śmieje się. Ale goście wypoczywają tu fantastycznie w objęciach Morfeusza. Nawet ci, którzy chronicznie cierpią na bezsenność. Może to dlatego, że w końcu ktoś dopieścił ich duszę?


artykuł autorstwa Pani Soni Ross

Użyte tagi: Manor House, pałac Odrowążów w Chlewiskach

Zobacz także:

Obiekty konferencyjne | Sale konferencyjne | Artykuły i Poradniki | Dodaj Obiekt/Salę | Reklama | Newsletter | Regulamin | Partnerzy | O nas / Kontakt

© 2011 - 2019 Aplit Wszelkie prawa zastrzeżone.