Ta witryna wykorzystuje pliki cookies by zarządzać sesją użytkownika. Cookies używane są także do monitorowania statystyk strony, oraz zarządzania reklamami.
W kazdej chwili możesz wyłączyć cookies. Wyłączenie ciasteczek może spowodować nieprawidłowe działanie witryny. Więcej w naszej polityce prywatności.

Artykuł:

Gdynia - spacer dzikim brzegiem Zatoki Gdańskiej.

Napisany przez white, dnia 2020-02-03 09:19:09

Dla turystów Gdynia to bulwar i Skwerek Kościuszki. Warto jednak zapuścić się w mniej oczywiste rejony i zobaczyć Gdynię z zupełnie innej i bardzo ciekawej strony.

Rejon Trójmiasta i Zatoki Gdańskiej, to najciekawszy fragment polskiego wybrzeża. Tylko tutaj obserwować można trzy duże miasta, Gdynię, Sopot i Gdańsk, które rozpościerają się nad samym brzegiem Zatoki Gdańskiej. Płynąc motorówką, czy jachtem po wodach Zatoki Gdańskiej podziwiać można krajobraz malowany poszczególnymi budynkami każdego z miast, gdzie większe budynki w zasadzie stanowić mogą punkty nawigacyjne.

Sopot i Gdańsk, stanowiące niegdyś Wolne Miasto Gdańsk, to miasta których historia sięga bardzo dawnych czasów. Tuż koło nich wyrosła Gdynia, która niebawem zostanie 100 letnim miastem, więc jest najmłodszym członkiem trójmiejskiej aglomeracji. W dodatku Gdynia to miasto, które wyrosło z morza, dla morza i przez morze, a dokładniej dzięki potrzebie ówczesnego rządu polskiego do nieograniczonego dostępu do morza.

 

 

Ze względu na nowoczesny charakter i konieczność rozwijania portowego miasta nad brzegiem morza, a nie u wyjścia rzeki, położenie i architektura Gdyni powoduje, że nie ma wątpliwości o otwartości Gdyni na morze.

Gdynia coraz chętniej jest odwiedzana przez liczne rzesze turystów, jednak często Ci podążają utartymi szlakami i odwiedzają miejsca które opisywane są na licznych blogach turystycznych.

W tekście tym chciałbym jednak zaproponować spacer rejonem, który może wydawać się niedostępnym, ale który dostarczyć może wielu ciekawych, turystycznych wrażeń.

Zaczynamy od Gdyni Orłowo i od małego, uroczego, drewnianego molo, o długości 180m. Co ciekawe historia molo jest dość burzliwa. Wystarczy sobie wyobrazić, że w 1934r. miało 430m długości (czyli niemal dorównywało Molo w Sopocie) i było przystanią dla statków Białej Floty. Niestety w 1949r. molo zostało skrócone o połowę przez ogromny sztorm. W 2007 r. zakończono modernizację molo jak i terenów przyległych, dzięki czemu dzisiejsze Orłowo ma kurortowy klimat, którego nie można pominąć przy planowaniu wycieczki po Gdyni.

Ruszamy w kierunku Gdyni. Tuż przy molo znajduje się urokliwa przystań rybacka oraz klimatyczna plaża, z której wyrasta Klif Orłowski. Obowiązkowy plan zdjęciowy trójmiejskich nowożeńców. Ale też bohater licznych pocztówek i pamiątek z Gdyni. Podążając z Orłowa w kierunku Klifu należy podjąć decyzję, czy wycieczka ma mieć lżejszy, mniej wymagający charakter, czy też ma być spacerem, który miejscami zapewni wspinaczkę oraz strome zejścia. Odpłaci się jednak niesamowitymi widokami oraz militarnymi ciekawostkami.

Zdecydowanie polecam drugą wersję i o tej szerzej w dalszej części, ale warto wspomnieć, że wybierając spokojniejszy spacer decydujemy się na przejście plażą wzdłuż brzegu, u stóp Klifu Orłowskiego. Z racji tego, że Klif nadgryzany jest licznymi sztormami, z góry spadają kamienie i części skarpy bywa, że przejście pod nim jest wąskie i wymaga przejścia przez zwały ziemi, kamloty, czy pod pniami drzew. Mijając przeszkody, trafiamy na plażę, która nie należy do zatłoczonych nawet w najbardziej upalne dni. 1300m piasku, na którym można spędzić genialne chwile, bez konieczności walki o „swój kawałek podłogi”. Z plaży tej widać już dość sporą część Skwerku Kościuszki w Gdyni, jednak samo miasto chowa się za kolejnym wzniesieniem, które odcina plażę na której jesteśmy od plaży prowadzącej bezpośrednio do słynnego gdyńskiego bulwaru, nazywaną „dziką plażą”.

Dopiero pokonanie specjalnie wybudowanego falochronu, osłaniającego wyżej wspomniane wzgórze przed osuwaniem się do morza, pozwala na dotarcie do dzikiej plaży, gdyńskiego bulwaru i podziwiania Gdyni już w pełnej krasie.

Wracamy jednak do plaży w Orłowie. Spoglądamy na Klif Orłowski i ruszamy na jego szczyt. To pierwsza z trzech wspinaczek jakie czeka nas wybierając tą trasę. Trzy wspomniane wspinaczki związane są z wąwozami, które przecinają trasę grzbietem klifowych wzgórz. Na dnie każdego z wąwozów znajduje się ścieżka, pozwalająca na łagodne zejście z głębi lądu na plażę.

Klifowe wzgórza tuż po drugiej Wojnie Światowej stanowiły pas obronny. Utworzony został w 1948 roku, aby zapobiec ewentualnym kolejnym ostrzałom polskiego wybrzeża od strony wody, od których rozpoczęła się II wojna światowa.

Na wzgórzach wybudowano 4 działobitnie dla dział 130mm ze sporą infrastrukturą wspierającą. Cały obiekt otrzymał nazwę 11 BAS - Baterię Artylerii Stałej. Na terenie baterii funkcjonował 31 Dywizjon Artylerii Nadbrzeżnej, którego zadaniem była ochrona portów w Gdyni i Gdańsku. Z czasem zmieniały się jednak plany Układu Warszawskiego. Rozwijała się technologia wojenna, w związku z czym lotnictwo zyskało na sile, a obiekty podobne do tego z Klifu Orłowskiego zaczęły tracić na znaczeniu. Skutkiem tego w 1974 roku 11 BAS został rozformowany. Wojsko opuściło teren baterii i obiekt zaczął niszczeć, pozostawiony na pastwę losu.

Efektem licznych sztormów i erozji skarp klifowych, w pierwszej połowie lat 80-tych jedno ze stanowisk zsunęło się ze skarpy. W 2012, pozostałości kolejnego zepchnięto ze wzgórza już w sposób kontrolowany i pozostałości tego faktu możemy oglądać u stóp Klifu Orłowskiego od strony Gdyni.

Natomiast w całkiem niezłym stanie pozostało jedno działo, które do dzisiaj wyposażone jest w działo. I to właśnie jest nagroda na tych, którzy wybiorą się na spacer grzbietem klifowych wzgórz. Po drodze mija się też wiele wieżyczek strzelniczych, przejść, transzei. Całość powoduje, że wyobraźnia się uruchamia, zwykły spacer zamienia się w eskapadę poszukiwaczy przygód, a każde zejście i podejście ścianami wąwozu wzbudzają coraz większą ciekawość.

Spacer kończymy zejściem na Polankę Redłowską. Tutaj znajduje się parking, na którym często znaleźć można gotowe do wynajęcia auto na minuty i dzięki któremu można wrócić do domu, czy hotelu. Ale ja zachęcam do przejścia się bulwarem nadmorskim, z którego świetnie widać morską część Gdyni.

Warto również zobaczyć klifowe wzgórza od strony wody. Widok jest niecodzienny, no i nie kosztuje tyle wysiłku. Ale emocji nie będzie brakować. Przy odrobinie szczęścia poziom adrenaliny w trakcie takiego spaceru będzie na najwyższym poziomie. Czemu? Bo proponuję wycieczkę na pokładzie szybkiej motorówki RIB.

 

 

Wycieczkę taką można zaplanować z mariny w Gdyni lub z mariny w Sopocie. Sternik, który zadba o Wasze emocje i bezpieczeństwo, jest również przewodnikiem. Motorówką podpływacie w wiele ciekawych lokalizacji, w których sternik zatrzymuje się i opowiada o tym co widzicie i jaka jest historia tych miejsc. Serdecznie polecamy się na taką wyprawę, na którą możecie zaprosić aż 9 osób.

O rejsach motorówką po Zatoce Gdańskiej możecie przeczytać na stronach firmy RIBY.PL Wycieczki motorówkami RIB

Użyte tagi: Gdynia, trojmiasto, morze, wyjazd

Zobacz także:

Obiekty konferencyjne | Sale konferencyjne | Artykuły i Poradniki | Dodaj Obiekt/Salę | Reklama | Newsletter | Regulamin | Partnerzy | O nas / Kontakt

© 2011 - 2020 Aplit Wszelkie prawa zastrzeżone.