Ta witryna wykorzystuje pliki cookies by zarządzać sesją użytkownika. Cookies używane są także do monitorowania statystyk strony, oraz zarządzania reklamami.
W kazdej chwili możesz wyłączyć cookies. Wyłączenie ciasteczek może spowodować nieprawidłowe działanie witryny. Więcej w naszej polityce prywatności.

Artykuł:

Miłość po trzydziestce

Napisany przez LH, dnia 2018-07-11 09:11:21

Trzydziestka była dla mnie kryzysowym momentem. Zupełnie nagle skończył się czas beztroski i szaleństw i pojawiła się ta magiczna trójka z przodu. Trójka, która dla mnie oznaczała dzwonek alarmowy "facet, dzieci, rodzina". Wszystko świetnie, bo wszystkie trzy elementy bardzo chciałam wprowadzić do swojego życia, na horyzoncie od kilku lat brakowało jednak kandydata. Do czasu...

Trzydziestka była dla mnie kryzysowym momentem. Zupełnie nagle skończył się czas beztroski i szaleństw i pojawiła się ta magiczna trójka z przodu. Trójka, która dla mnie oznaczała dzwonek alarmowy "facet, dzieci, rodzina". Wszystko świetnie, bo wszystkie trzy elementy bardzo chciałam wprowadzić do swojego życia, na horyzoncie od kilku lat brakowało jednak kandydata. Do czasu...


Wybredna?

Od samego początku byłam bardzo wymagającą w stosunku do potencjalnych partnerów kobietą. Moim zdaniem miałam do tego święte prawo. Byłam zorganizowana, dobrze wykształcona, pracowita, z dobrą pracą i widokami na przyszłość. Lubiłam zabawę i okazjonalne szaleństwo sobotniej nocy, ale przede wszystkim kochałam spokój domu i relaksu we własnej przestrzeni. W ciągu ostatnich dwóch lat, po rozstaniu z poprzednim partnerem, nie mogłam trafić na prawdziwego mężczyznę. Kandydatów do związku nie brakowało, niestety szaleni chłopcy albo 100% macho to nie mój target. Moi znajomi często mówili mi, że odstraszam facetów, bo jestem za bardzo samodzielna, zorganizowana i ciężko mi zaimponować. Ładne komplementy, ale moje poczucie samotności od nich wcale nie malało, a strach przez nadchodzącą trzydziestką rósł jeszcze bardziej.

Porozmawiajmy!

W końcu odważyłam się na krok, o który wcześniej zupełnie bym siebie nie podejrzewała. Randki przez internet do tej pory funkcjonowały w mojej wyobraźni jako ostatnia deska ratunku. Zupełnie bez sensu. Stwierdziłam, że skoro w rzeczywistości nie mogę znaleźć faceta, to może znajdę takiego przez portal randkowy. I... nagle okazało się, że są wokół mnie mężczyźni, z którymi można porozmawiać, którym nie przeszkadza to, że jestem inteligentna, że radzę sobie sama w życiu. Nie wiem, jak to działa, ale to, co przez ostatni czas okazywało się wręcz moją wadą w kontaktach z mężczyznami, tutaj urosło do rangi ogromnego atutu. Najważniejsze jednak było dla mnie to, że mam z kim i o czym porozmawiać, że nie są to rozmowy prowadzone na siłę, bezsensowne. Randki online okazały się furtką do wielu ciekawych dyskusji dotyczących wydarzeń ze świata polityki, kultury, sztuki, zjawisk społecznych. W pewnym momencie przestałam traktować te randki internetowe jak sposób na znalezienie faceta, a raczej jak kolejną fajną przestrzeń, w której mam okazję poznać ciekawych ludzi. Jednak i moje serce w końcu upomniało się o swoje prawa. Nie powiem, że pierwsze spotkanie z realu zakończyło się związkiem, bo tak oczywiście nie było (choć wcale nie wykluczam, że i tak mogą się kończyć randki przez internet). Nie było jednak także wielkich zawodów i rozczarowań, zostało mi z tego czasu kilka ciekawych znajomości. W końcu jednak pojawił się ten, na którego czekałam, ale to już zupełnie inna historia...

Użyte tagi: miłość

Obiekty konferencyjne | Sale konferencyjne | Artykuły i Poradniki | Dodaj Obiekt/Salę | Reklama | Newsletter | Regulamin | Partnerzy | O nas / Kontakt

© 2011 - 2018 Aplit Wszelkie prawa zastrzeżone.